Urodziłam dziecko i jest mi smutno – depresja poporodowa.


„Urodziłam dziecko i jest mi smutno. Wiem,  że powinnam się cieszyć – mam zdrowe dziecko, ale nie potrafię. Od porodu codziennie płaczę. A minęło już 4 miesiące. Mój mąż ma już dość. Na początku wspierał mnie, teraz namawia na kontakt z psychologiem lub terapeutą. Zmuszam się do tego by codziennie wstać z łóżka, ugotować obiad, posprzątać, pobawić się z synem. Nie mogę przestać myśleć o tym, że dziecku stanie się coś złego. Martwię się, że syn zachoruje,  czasami myślę o tym całą noc. Boję się wtedy.

Płaczę i trzęsę się. Idę do dziecka i sprawdzam czy oddycha, czy jest zdrowy.  Gdy zasypiam wyczerpana, dziecko budzi się, a ja nie mam siły się nim zająć. Mój pediatra wyśmiewa moją troskę. Żartuje, że jestem nadopiekuńcza. Dla mnie to nie jest śmieszne. Czuję, że jestem fatalną matką. Widzę inne matki, wszystkie są zadowolone uśmiechnięte. Patrzę na nie i zastanawiam się jak one to robią? Nienawidzę siebie za to, ze nie potrafię być dobrą matką dla mojego dziecka. Mój mąż, mama, przyjaciółka wszyscy potrafią syna uspokoić, tylko nie ja. Syn dużo płacze, mało śpi. Nie spotykam się już z nikim, nie chcę rad, litościwych spojrzeń, kiedy on płacze, a ja nie potrafię go uspokoić. Boję się, że kiedyś nie zapanuję nad sobą i uderzę dziecko. Na pewno bym tak nie zrobiła, ale nie mogę przestać o tym myśleć, że tak kiedyś się stanie.  Co powinnam zrobić?  Ewa”

Treść tej wiadomości dość dokładnie opisuje stan emocjonalny oraz fizyczny kobiety doświadczającej depresji poporodowej. Depresja poporodowa dotyka 10 do 20% kobiet w okresie pierwszych 3 do 6  miesięcy po urodzeniu dziecka.

Od innych zaburzeń afektywnych i depresyjnych depresję poporodową odróżnia obecność myśli i emocji dotyczących relacji z dzieckiem.

Gdy przeanalizujemy powyższego maila stwierdzimy wystąpienie u autorki symptomów depresji poporodowej takich jak:  obniżony nastrój, płaczliwość,  poczucie niezrozumienia, porównywanie  się do innych matek na swoją niekorzyść, zniekształcanie relacji z innymi np: przeżywanie  innych jako krytycznych i odrzucających,  lęk o zdrowie dziecka, zamartwienie się,  obsesyjne myśli na temat zrobieniu dziecku krzywdy, które przeżywane są jako  niechciane, przykre, przerażające. W powyższej wiadomości tego nie ma, ale warto zaznaczyć, że depresji poporodowej mogą towarzyszyć  myśli i plany samobójcze. To szalenie niebezpieczne, zawsze należy takie plany traktować poważnie, ponieważ każda próba samobójcza  może prowadzić do śmierci!

Szacuje się, że tylko co druga kobieta cierpiąca na depresję poporodową zgłasza się do lekarza lub psychoterapeuty. Mit szczęśliwej ” Matki Polki” jest tak silnie zakorzeniony w kulturze, że kobiety wstydzą się przyznać do swoich problemów, a wizytę u specjalisty mogą traktować jako osobistą porażkę. Matki  mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, że to czego właśnie doświadczają wykracza poza normę stanu psychicznego i fizycznego kobiety po porodzie.

Po porodzie prawie 85% kobiet doświadcza tzw. smutku poporodowego ( baby blues) to zjawisko jest fizjologiczne i ustępuje samoistnie.
Rozwija się w ciągu kilku dni po porodzie, osiągając maksimum nasilenia objawów w 4– 5. dniu  ustępuje najczęściej około dziesiątego dnia po porodzie.

Depresja poporodowa jest poważnym schorzeniem wymagającym pomocy specjalistów. Nieleczona depresja poporodowa może negatywnie wpłynąć na więź tworzącą się między matką a dzieckiem oraz rozwój dziecka, zaburzyć relacje w rodzinie. Nieleczona depresja poporodowa może przejść w stan przewlekły, znacznie obniżyć jakość życia osoby chorej. 

Ważna jest wczesna diagnostyka i podjęcie adekwatnej terapii. W zależności od nasilenia objawów leczenie polega na podjęciu psychoterapii pomagającej kobiecie rozpoznać i tolerować nieakceptowane wobec siebie i dziecka uczucia, przyjrzeć się często występującym przy tym zaburzeniu wzorcom  nierealistycznych, idealnych  oczekiwań wobec siebie w roli matki. 

Jeśli objawy są bardzo intensywne , wskazana jest wizyta u lekarza psychiatry i włącza się farmakoterapię.

Jeśli po przeczytaniu tego artykułu czujesz, że ten problem dotyczy Ciebie. Spróbuj sobie pomóc, umów się do wybranego specjalisty.

grafika: Aleksandra Brząkała

 

Dodaj komentarz