Tag: zanizone poczucie wartosci

Rola kobiety w małżeństwie i rodzinie przed laty i dziś

vintage-1047910_1280

Jeszcze 100 lat temu kobieta, która chciała się podobać mężczyznom musiała ukrywać swoje intelektualne atuty. Panowało przekonanie, że mężczyźni nie są chętni wiązać się z kobietą „zbyt mądrą”. Mam czasem wrażenie, że taka opinia pokutuje do dzisiaj – w niektórych kręgach mówi się, że nie jest dobrze, jak kobieta jest lepiej wykształcona lub lepiej zarabia niż jej partner, że taka sytuacja byłaby upokarzająca dla mężczyzny.

Swoboda seksualna a moralność

Czasami, nawet współcześnie, w niektórych rodzinach większą wagę przykłada się do edukacji chłopców niż dziewczynek. Tak jakby z góry było założone, że to na tym chłopcu  spoczywać  będzie ciężar utrzymania rodziny, a  dziewczynka wejdzie raczej  w rolę zależną od ojca, a później od męża. Zauważyłam również, że raczej chłopców niż dziewczynki zachęca się do aktywności, które kształcą takie cechy jak wytrwałość, samodzielność, zaradność, myślenie twórcze. 100 lat temu, a czasami i współcześnie od kobiety wychodzącej za mąż wymagano dziewictwa, natomiast mężczyzna przed ślubem powinien się „wyszumieć” i potwierdzić tym samym swoją męskość. Pozostałości tego dziedzictwa obserwujemy do dzisiaj.

Kobieta mająca licznych kochanków jest postrzegana negatywnie w społeczeństwie. Mężczyzna w tej samej sytuacji jest postrzegany jako atrakcyjny i męski. Prawie wszystkie wulgarne określenia mające na celu obrażenie kobiety mają swoje podłoże w wulgaryzmach określających narządy płciowe kobiet. Przeanalizowałam te wulgaryzmy wraz z uczestniczkami moich warsztatów podczas jednego ćwiczenia. Doszłyśmy do wniosku, że tego typu agresja jest kierowana w stronę, gdzie najłatwiej jest kobietę zranić.

Jeszcze 100 lat temu kobieta była całkowicie zależna od męża. Nie posiadały swojej niezależnej pracy, nie posiadały swoich pieniędzy. Nawet gdy miały pieniądze, nie mogły nimi swobodnie rozporządzać. Można by zaryzykować stwierdzenie, że normą kultury było to, że kobiety były własnością męża. Nie mogły od niego odejść w związku z całkowitą zależnością finansową, mieszkaniową oraz społeczno – obyczajową. Jak jest dzisiaj? Niestety w wielu przypadkach podobnie. Wiele kobiet jest przekonanych, że nie poradziłoby sobie bez oparcia mężczyzny. Jak to jest możliwe?

Samodzielność finansowa kobiet

Kobiety częściej niż mężczyźni wybierają zawody nisko opłacane często mówi się o tych zawodach – zawody kobiece min. pielęgniarka, nauczycielka, psycholożka, ekspedientka, sekretarka itp. To są piękne zawody dla wielu osób. Jednak… To, co jest charakterystyczne na polskim Rynku Pracy, to fakt, że istnieje społeczne przyzwolenie na to, że tego typu zawody są na tyle nisko opłacane, że osoby pracujące w tych branżach, z jednej pensji często nie są w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb jak: opłata mieszkania, żywność, szkoła dzieci, wakacje itp. Istnieje przekonanie, że przedstawicielki tego typu zawodów wspierają się pensją męża. Mówi się, że to takie „nisko płatne kobiece zawody”. Inaczej jest w Europie Zachodniej. W/w zawody są wykonywane przez obie płcie, są opłacane na tyle, że każdy człowiek może uzyskać niezależność finansową. Jest to dobre dla związku zgodnie z zasadą: Jestem z Tobą mimo, że Cię nie potrzebuje (Twoich pieniędzy, opieki itp). Jestem bo JA tak chcę.

Drugą przyczyną zależności finansowej kobiet od partnera, może być nie podejmowanie pracy po urlopie wychowawczym. Oczywiste jest, że taka wielka zmiana jak narodziny dziecka, powoduje rewolucje również w życiu zawodowym. Różnie się to układa, jednym Paniom łatwiej, innym trudniej się zorganizować. Czasami wiąże się to ze zmianą godzin pracy, zmianą zawodu, wielkimi akrobacjami organizacyjnymi – jest to trudne. Ale wydaje mi się, że trudniejsze jest nie podejmować żadnej pracy po zakończeniu urlopu wychowawczego. W mojej pracy z kobietami, które są w takiej sytuacji pojawia się motyw utraty wiary we własne siły. Im dłużej jest się nieaktywnym zawodowo, tym większy staje się lęk związany z powrotem do pracy. Im dłużej kobieta pozostaje w stanie dewaluacji siebie jako potencjalnego pracownika, tym trudniej jej zacząć myśleć o sobie jako wartościowej osobie na rynku pracy. Długa bierność w tej sferze zaburza postrzeganie siebie jako wartościowej, produktywnej. Taka sytuacja może zaburzyć również kontakty z pracującymi i aktywnymi koleżankami, doprowadzić do alienacji społecznej. Ważne jest dla poczucia własnej wartości pozostać aktywną zawodowo – może to być jakiś niewielki zakres, wolontariat, prowadzenie bloga, działalność społeczna, śledzenie aktualnych trendów, odkryć w swojej dziedzinie. W takim wypadku, mimo, że jest się zaangażowanym w życie rodzinne, można się rozwijać jednocześnie zawodowo i gdy przychodzi czas powrotu do pracy, nie ma przepaści między ja jako mama i ja jako pracownik. Widzi się raczej naturalny most między tymi dwiema rolami.

Praca Kobiety wiąże się również z pieniędzmi, a z kolei pieniądze wiążą się bezpośrednio z tematem władzy w związkach. Bardzo przykre i nieprzyjemne jest jak między niepracującą żoną a pracującym mężem coraz częściej dochodzi do  nieporozumień na tym tle, kto ile zarabia, kto ile wydaje, kto ma ważniejszą rolę w rodzinie, kto ma więcej do powiedzenia. W kłótniach pojawiają się słowa typu: Moje pieniądze, Twoje pieniądze, To ja zarabiam, Ty nic nie robisz w domu, Finanse na mojej głowie, Dom na mojej głowie. Może dochodzić do ukrywania wydatków, częste są również postawy rezygnacyjne typu – jeśli nie zarabiam to nie wybiorę się do fryzjera, zrezygnuje z kosmetyczki itp. Atmosfera w domu raczej jest napięta, partnerzy raczej rywalizują ze sobą niż się wspierają, często niepracująca osoba przeżywa się jako „mniej ważną” w związku.

Praca to również temat samorealizacji, bycia z dorosłymi ludźmi, wyzwań, współpracy i rywalizacji. Jeśli kobieta dobrowolnie z tego rezygnuje, odkłada dyplom, talent, swoje pomysły na półkę, zawsze zastanawiam się nad wewnętrznymi motywami. Najczęściej pada odpowiedź „chcę poświęcić się dzieciom”. Tylko czy dzieci oczekują takich poświęceń? Każdy dług trzeba kiedyś spłacić. Dług poświęcenia życia też. Dzisiaj jest inaczej niż 100 lat temu, możemy być traktowane z takim samym szacunkiem jak mężczyźni we wszystkich obszarach życia. Pamiętajmy o tym, traktując mężczyzn z takim samym szacunkiem. Życzę Wam czytelnicy wielu sukcesów, dobrych początków  i takich porażek, z których można wyciągnąć lekcje.

Kobiety na rynku pracy – bezpłatny warsztat w Monachium

 

 

Siła Kobiet 2017 – bezpłatne warsztaty rozwoju osobistego i społecznego dla kobiet w Monachium.

pinky-swear-329329_1920

Od stycznia br. na Westkreuz w Monachium  odbywają się bezpłatne warsztaty psychologiczno – społeczne dla kobiet. Warsztaty skierowane są przede wszystkim dla kobiet , które szukają wsparcia oraz inspiracji podczas emigracji.  Spotkania odbywają się w języku polskim, nie jest istotne jaka jest Twoja znajomość języka niemieckiego, zawód, wiek oraz sytuacja rodzinna. Cieszymy się z różnorodności wymiany doświadczeń. Dotychczas omawialiśmy tematy związane z marzeniami, planami na przyszłość, naszymi doświadczeniami emigracyjnymi, dyskutowaliśmy o prawach kobiet, pozytywnym myśleniu. Kolejne tematy spotkań przedstawiam poniżej.

Warsztaty odbywają się w ramach projektu Donna Mobile „TABI Teilhabe, Bildung, Integration für Frauen“.
Każde spotkanie składa się z krótkiej części teoretycznej dyskusji oraz z praktycznych technik psycho – socjologicznych, pozwalających na przyjrzeniu się sobie w danej tematyce.

Tematyka i terminy:

09.05.17r. Sposoby radzenia sobie z trudnymi sytuacjami życiowymi.
13.06.17r. Kobiety na rynku pracy ( w kontekście motywacji i radzenia sobie ze stresem w sytuacjach w pracyi podczas szukania pracy )
04.07.17r. Nachhaltige umweldbildung – warsztat otwarty w języku niemieckim prowadzony przez P. Dolores Plese
.
19.09.17r. Konflikty w związku partnerskim.
10.10.17r. Silne kobiety i ich historie  życia.
07.11.17r. Komunikacja wolna od przemocy w rodzinie.
12.12.17r. Zakończenie roku pracy.

Z uwagi na warsztatowy charakter zajęć liczba miejsc jest ograniczona.

Proszę rejestracje poprzez maila :
pacygalebek@tlen.pl
z dopiskiem „warsztaty wtorek „.

Zajęcia odbywać się będą we wtorki w godzinach od 18.30  – 21 raz w miesiącu pod adresem:
Donna Mobile,Westkreuz
Aubingerstr.43 ( po wyjściu z s ok. 1 min. pieszo, proszę kierować się w stronę hotelu Gaesthaus, Donna Mobile znajduje się obok hotelu)

Udział w warsztatach jest bezpłatny. Kobiety z okolicy Westkreuz , Pasing  i okolice mają pierwszeństwo udziału w warsztacie.

Cele warsztatów:

– wzmocnienie poczucia wartości kobiet,
– dotarcie do mocnych stron każdej kobiety oraz wypracowanie umiejętności mówienia o swoich mocnych stronach i sukcesach bez poczucia winy lub wstydu,
– wypracowanie umiejętności rozpoznawania swoich potrzeb i jasnego wyrażania ich w sposób asertywny,
– możliwość wyrażenia swoich emocji ,
– możliwość podzielenia się swoimi doświadczeniem ,
– rozszerzenie swojej wiedzy związanej z tematyką społeczno – psychologiczną.
– możliwość uczestniczenia w profesjonalnej relaksacji , nauka technik relaksacyjnych , które można wykorzystać w codziennym życiu.
– rozważania na temat rozwoju człowieka, rozwoju rodziny, wzajemnych relacji jako źródło wiedzy o sobie oraz innych.

O mnie:

Jestem dyplomowanym  psychoterapeutą, pedagogiem i pracownikiem socjalnym. Posiadam ponad 10 – letnie doświadczenie w pracy socjalnej, psychoterapii oraz pracy trenerskiej. Pracowałam w różnorodnych instytucjach zajmujących się pomocą drugiemu człowiekowi w pokonywaniu kryzysu, rozwoju , udzielaniu wsparcia i adekwatnego leczenia.
Posiadam doświadczenie zawodowe pracy z osobami cierpiącymi na zaburzenia depresyjne, nerwice, osobami w kryzysie, parami oraz rodzinami w kryzysie. Pracowałam również z grupami ze środowisk dysfunkcyjnych, dziećmi i młodzieżą tzw „Ulicy”. Prowadziłam warsztaty z zakresu rozwoju osobistego, treningów asertywności, porozumienia bez przemocy, treningu myślenia twórczego, przeciwdziałania przemocy, szkole rodzenia.

Od roku 2016 współpracuje z Ośrodkiem Donna Mobile – prowadząc warsztaty Rozwoju osobistego dla kobiet oraz psychoterapię w języku polskim.

 

Czarny poniedziałek

 

fence-475771_1920

Dziś bardzo poważnie. Każdy człowiek jest inny. Myślicie Państwo, że to brzmi banalnie? Dla mnie nie. Nie wierzę w żadne prawdy absolutne, w żadne recepty, gotowe rozwiązania, które byłyby odpowiednie dla ogółu.

Z racji wykonywanego zawodu towarzyszę ludziom w różnych sytuacjach życiowych, zostałam zapoznana z biografiami wielu  osób. Często jest tak, że ludzie szukają pomocy po traumatycznych sytuacjach np. doświadczenie opuszczenia przez ważne figury, poronienie, aborcja, nadużywanie alkoholu przez bliskich, przemoc, gwałt.

Mimo, że niektóre z tych historii powtarzają się, nie ma konkretnego algorytmu postępowania z danym pacjentem. Każda osoba, która do mnie trafia jest niepowtarzalna, ja również jestem osobą z własnymi niepowtarzalnymi cechami. Dlatego właśnie, każda historia pomocy jest zupełnie inna – projektowana pod osobę.  To co jest stałe to wiedza z zakresu psychoterapii psychodynamicznej i wcześniejsze doświadczenia.

W praktyce oznacza to, że dwie osoby, które przeżyły podobny dramat, mogą wytworzyć zespół zupełnie innych objawów oraz to, że rozwiną one inne sposoby radzenia sobie z tym dramatem. Zatem z uwagi na to, że staram się podążać krok za pacjentem, będą one inaczej leczone. Każda osoba pozornie taką samą historię będzie przeżywać na swój niepowtarzalny sposób.

Myślę, że ważne jest to wiedzieć, na tle tej dyskusji, która ma miejsce w Polsce na temat aborcji, zapłodnienia in vitro, antykoncepcji. Ja nie wiem co jest słuszne. Myślę, że słuszne dla każdego może oznaczać coś innego.

 

self-portrait-532021_1920

Jestem w stanie sobie wyobrazić osobę, dla której usunięcie ciąży, mimo wiedzy, że dziecko może umrzeć zaraz po porodzie byłoby nieuleczalnym dramatem. Taka osoba ma prawo przygotować się do tego trudnego doświadczenia w godnych warunkach i otrzymać wsparcie personelu medycznego.

Jednocześnie jestem w stanie wyobrazić sobie osobę, która nie byłaby w stanie poradzić sobie z takim doświadczeniem utrzymywania ciąży i urodzenia dziecka, które nie jest w stanie żyć i umiera po porodzie. Uważam, że również wybór przerwania takiej ciąży powinien być szanowany i taka kobieta powinna otrzymać wsparcie personelu medycznego i nie być stygmatyzowana.

Nie ma słusznych rozwiązań. Każda z powyższych sytuacji jest dramatem. Mam poczucie, że w przestrzeni publicznej w Polsce nie ma próby zrozumienia tych kobiet  jest oskarżanie, traktowanie ich jak przestępców.

Kobiety obrzucane są obelgami, słowo gwałt brzmi w niektórych ustach jak pustosłowie. Mężczyźni, a nawet duchowni wyjaśniają w jaki sposób czuje się kobieta zgwałcona. Przecież to jest absurd! Nikt tego nie wie. To są przeżycia tej konkretnej kobiety. Tylko ona może opowiedzieć swoją historię. Reszta powinna zamilknąć.

Mam nadzieję, że te osoby, których ten temat dotyczy – ofiary gwałtu, ciężarne kobiety noszące w łonie nieuleczalnie chore dziecko, pary starające się zajść w ciąże dzięki in vitro mają przy sobie przytomne osoby, które pomagają im podejmować własne decyzje bez tego szumu, który buduje dodatkowe poczucie winy i stygmatyzuje.

Spróbujcie Państwo najpierw postarać się zrozumieć, jeśli kogoś zrozumiesz, nie ocenisz tak łatwo…

Dwujęzyczność – nic za darmo

Rodzice wychowujący swoje potomstwo poza granicami ojczyzny, stoją przed nie lada wyzwaniem. Piszę ten tekst, żeby zwrócić Państwa uwagę na trud, którego podejmują się tacy rodzice.

Stojąc z boku można by uznać, że jest to świetna prosta sprawa – dziecko dostaje dwa języki obce w prezencie, tak po prostu. Bo mieszka za granicą.

kids-250844

Dopóki nie przeprowadziłam kilkudziesięciu rozmów z rodzicami, wychowującymi swoje dzieci za granicą, też tak myślałam.

Ale jak zwykle, w życiu nic nie przychodzi za darmo – na wszystko trzeba zapracować i tak jest też w tym przypadku.

Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że rodzice, którym zależy na przekazaniu swojego ojczystego języka, muszą być bardzo mocno zmotywowani do pracy nad pełną dwujęzycznością swoich dzieci (co oznacza, że oba języki wykształcą się na takim samym poziomie w mowie i piśmie).

W parach polskojęzycznych jest łatwiej, ponieważ w domu mówi się naturalnie po polsku. Jednak z biegiem czasu, gdy dziecko podejmuje się nauki szkolnej w obcym języku, posiada grono znajomych obcojęzycznych, język otoczenia również jest językiem „obcym”, może się stać tak, że dziecko będzie czuło się swobodniej w języku otoczenia.

W rodzinach polskojęzycznych, rodzice pracują nad rozwojem słownictwa, poprawnością mowy, szacunkiem do polskiej kultury i języka. W Monachium działa wiele grup polskojęzycznych dla dzieci już od 3 miesiąca życia. Działają również dwie Szkoły Przedmiotów Ojczystych, które prowadzą naukę dla dzieci od 3 rok życia do Egzaminu Dojrzałości.

Podczas ostatniego rozdania świadectw w polskiej szkole w Monachium, byłam wzruszona tym, ile pracy wkładają uczniowie i rodzice w to, by zachować język ojczysty w pięknym wydaniu – mimo długoletniego zamieszkania za granicą.

Proszę sobie wyobrazić, że Ci nastolatkowie kończący polskie gimnazjum w Monachium, w ciągu tygodnia uczęszczali do swoich niemieckich szkół, a w soboty do szkoły polskiej i tak przez wiele lat!

children-593313_1920

 

To jest olbrzymi trud! Wysiłek podejmowany przez młodych ludzi i ich rodziców, którzy niejednokrotnie musieli bardzo mocno motywować swoje dzieci i tłumaczyć po co im ten „polski” właściwie jest potrzebny.

Ktoś może powiedzieć: „Ale po co?”; „Nie zależy mi na tym, aby moje dziecko mówiło po polsku, nie zamierzam wracać do kraju…”;   „Polski nie jest przydatny nigdzie poza Polską, niech się angielskiego uczy lepiej…”.

A po to drodzy Państwo, żeby Wasze dziecko bez poczucia winy mogło w przyszłości odpowiedzieć sobie na pytanie kim jest. A nie jest to łatwe zadanie…

W rodzinach dwu lub wielojęzycznych sprawa komplikuje się jeszcze bardziej. Logopedzi zalecają by każde z rodziców mówiło do dziecka we własnym języku i nigdy nie burzyło tego porządku. Zasada jest prosta. Ale proszę spróbować sobie to wyobrazić. Zwykła sytuacja przy stole – mama zwraca się  po polsku do dziecka, tata po niemiecku – dziecko odpowiada w dwóch językach. Ciekawie? To codzienność wielu rodzin tutaj. Jest prościej jeśli rodzice znają wzajemnie swoje języki. Jeśli nie, wtedy do tej sytuacji, trzeba dodać czas na przetłumaczenie drugiemu rodzicowi, tego co powiedziało dziecko i co on na to….

I proszę Państwa ludzie robią to !!! Ale w jakim właściwie celu?

girl-1312899_1280

Z mojego punktu widzenia jest to niezbędne do rozwoju spójnej tożsamości. Odcinając dzieci od naszego języka ojczystego, odcinamy je od korzeni. Świadomość swoich korzeni, szacunek do pochodzenia, posługiwanie się językiem naszych przodków jest niezbędny do wykształcenia pozytywnego obrazu siebie. Nieznajomość języka swoich rodziców może być trudna ze względów emocjonalnych, wiele osób mimo biegłej znajomości języków obcych zgłasza, że o emocjach, przeżyciach, intymnych sprawach może rozmawiać tylko w języku ojczystym.

Zwracanie się do swojego dziecka w języku ojczystym jest naturalne i na poziomie nieświadomym niesie za sobą przekaz wcześniejszych pokoleń. Proszę pomyśleć o znanych kołysankach, rymowankach, zdrobnieniach, które znają Państwo od dziecka. Gdy śpiewam Polską kołysankę, przypominam sobie siebie, jak byłam małą usypiającą dziewczynką widzącą przez okno księżyc. Śpiewając ją moim dzieciom niewerbalnie przekazuje to wspomnienie.

Znani mi dorośli, których rodzice z różnych przyczyn nie zadbali o rozwój języka polskiego, postrzegają nieznajomość języka polskiego jako bolesny brak. Nie mają możliwości swobodnie poruszać się we własnym kraju (!), mają ograniczone kontakty z krewnymi, nie mogą korzystać z fachowej literatury, śledzić internetowych trendów w dwóch krajach – są ubożsi. Ci zdeterminowani podejmują naukę jako dorośli (współczuję, ze względu na  7 przypadków). Ale podejmują te próby – by pełniej określić siebie, by nie czuć się odciętym od ważnej części siebie.

Podaruj dziecku swój język ojczysty!

Warto!

Atmosfera okołoporodowa a obraz siebie

Każde dziecko rodzi się w odmiennych warunkach i atmosferze niż wszystkie inne dzieci. Nawet w jednej rodzinie okoliczności towarzyszące narodzinom dziecka i postaw osób z jego najbliższego otoczenia , które dominują w czasie jego wzrastania różnią się diametralnie.

Proszę sobie wyobrazić atmosferę związaną z narodzinami dziecka oczekiwanego ( co nie znaczy koniecznie planowanego) w rodzinie dobrze sytuowanej, gdzie ciąża i  poród przebiegał bez komplikacji oraz gdzie partnerzy starają się być dla siebie oparciem. Dziecko wie i  czuje , że emocje towarzyszące jego narodzinom są budujące, bezpieczne. Takie dziecko od poczęcia karmione jest szczęściem i spokojem.

Inaczej się dzieje , gdy zajście w ciąże stanowi kłopot lub poważny problem dla rodziców lub gdy okoliczności zewnętrzne związane z chorobą , śmiercią bliskiej osoby, utratą pracy, odrzuceniem przez rodzinę lub partnera , traumę trudnego porodu, złe znoszenie stanu ciąży i nieakceptowanie jej przez matkę , a nawet płeć dziecka –  inna niż ta wymarzona.

Takie trudne przeżycia związane z zapłodnieniem, ciążą i porodem mogą pozostawić piętno wpływające na atmosferę otaczającą dziecko w danej rodzinie. Bagatelizowanie wpływu przeżyć okołoporodowych oraz prenatalnych i  nie reflektowanie ich,  może mieć  wpływ na jakość relacji matki i  dziecka. Może mieć wpływ  na obraz macierzyństwa i stosunek do dziecka matki oraz poczucia kochania lub odrzucenia przez nią  u dziecka.

Dziecko pojawiające się na świecie w takiej niesprzyjającej  atmosferze lub kontekście może dla rodziców być symbolem  odczuwanego  bólu, utraty, żalu, złości, niespełnionych wyobrażeń. Trudne uczucia nie są przez matkę i ojca  akceptowane świadomie,  przez co te myśli i  uczucia zepchnięte zostają do podświadomości.Rodzic może wtedy  odczuwać dyskomfort, nieuzasadniony lęk pod wpływem , którego jej zachowania względem dziecka stają się nienaturalne, przesadne, mało empatyczne.Dziecko podświadomie odgrywa rolę przypisaną mu przez rodziców, relacje w rodzinie są zaburzone.

Nie zawsze jest to możliwe by dziecko przyszło na świat w dobrej atmosferze,mimo starań  sytuacje życiowe takie jak choroba, śmierć, problemy finansowe, kłopoty w relacjach partnerów , inne trudności czasami po prostu są. Ważna jest reflekcja nad nimi i nad tym: W jakiej atmosferze przyszło na świat moje dziecko?,Jak mogę mu pomóc w budowaniu własnej tożsamości?, W jaki sposób sami jako rodzice uporaliśmy się z uczuciami , które przeszkadzały nam cieszyć się z poczęcia?, Jakie obrazy siebie oraz dziecka przekazujemy naszemu potomstwu?

Przykładów jest wiele:

Myślę o chłopcu , który miał być wymarzoną dziewczynką : wyobrażenia matki były takie , że wychowa sobie najlepszą przyjaciółkę , sojuszniczkę , drugą siebie dla siebie, boi się , że zostanie odrzucona z męskiego świata jak chłopiec dorośnie. Ojciec natomiast pojawienie się syna wita w tej rodzinie z lękiem czy nauczy syna być mężczyzną. Jakim mężczyzną będzie ten chłopiec jeżeli jego rodzice boją się męskości?

Myślę o dziewczynce co miała być chłopcem : Ojciec jest rozczarowany, bo  przecież każdy prawdziwy mężczyzna powinien spłodzić syna, poza tym córka może wrócić do domu  z “ brzuchem”. Natomiast  matka boi się , że córka będzie miała ciężko w życiu,  bo taki jest los kobiet . Jaki los czeka tą dziewczynkę,  jeżeli przekaz rodziców jest taki , że kobieta jest mniej wartościowa, nierozumna, ma w życiu ciężko i  będzie wykorzystana?

Myślę o dzieciach z rodzin patologicznych , które od urodzenia niosą brzemię dzieci niechcianych, przeszkadzających, mało ważnych, przekonanych o tym , że na swoją ważność muszą zapracować – wielu z nich całe życie jest przekonanych o swojej nieważności , tylko garstka z nich walczy o siebie na terapii, często uważają , że nie zasługują na pomoc.

Myślę o dziewczynce , która pojawiła się na świecie,  w takim momencie życia zawodowego swojej matki , że opieka nad dzieckiem przerwała karierę matki. Dziewczynka ta żyje w przeświadczeniu , że zrujnowałą matce życie , że w związku z tym , że matka  poświęciła swoją karierę dla niej, teraz ona   musi udowadniać swoją ważność i wartość.

Myślę o chłopcu ,który całe życie słyszał o tym jak trudno było matce przejść przez ciąże. Chłopiec wiedział , że przez całe 9 miesięcy matka tak le się fizycznie czuła , że  żałowałą swojej decyzji o dziecku. Chłopiec wiedział też , że rodził się dwa dni, że matka cierpiałą tak strasznie , że nie zdecydowała się więcej na kolejne dziecko.
W dorosłym życiu,  w momencie , gdy jego partnerka zaszła w ciążę mężczyzna ten  doświadczał silnego lęku uniemożliwiającego mu cieszenie się ciążą partnerki. Bał się o zdrowie partnerki, prześladował go paniczny strach dotyczący porodu, czuł się winny temu , że on skazał partnerkę na cierpienie tak samo jak był przyczyną cierpienia swojej matki.

Przykładów obrazów niekorzystnej atmosfery towarzyszącej narodzinom dziecka można mnożyć -widać to w gabinecie podczas psychoterapii. Nikt nie pamięta swoich narodzin, to o czym opowiadają pacjenci to pewna atmosfera i przekazywana legenda.

Nie wszystkie sytuacje losowe jesteśmy w stanie wyeliminować , ale uważam , że mamy wpływ na to co mówimy naszym dzieciom – mamy wpływ też na to by traumatyczne przeżycia przepracować z terapeutą by nie musieć rozgrywać ich z naszymi dziećmi.

Życzę Państwu refleksji , zrozumienia i  przebaczenia sobie i  swoim dzieciom.

© 2017 Dziarsko w chmury

Theme by Anders NorenUp ↑