Tag: powrót do dzieciństwa

Czarny poniedziałek

 

fence-475771_1920

Dziś bardzo poważnie. Każdy człowiek jest inny. Myślicie Państwo, że to brzmi banalnie? Dla mnie nie. Nie wierzę w żadne prawdy absolutne, w żadne recepty, gotowe rozwiązania, które byłyby odpowiednie dla ogółu.

Z racji wykonywanego zawodu towarzyszę ludziom w różnych sytuacjach życiowych, zostałam zapoznana z biografiami wielu  osób. Często jest tak, że ludzie szukają pomocy po traumatycznych sytuacjach np. doświadczenie opuszczenia przez ważne figury, poronienie, aborcja, nadużywanie alkoholu przez bliskich, przemoc, gwałt.

Mimo, że niektóre z tych historii powtarzają się, nie ma konkretnego algorytmu postępowania z danym pacjentem. Każda osoba, która do mnie trafia jest niepowtarzalna, ja również jestem osobą z własnymi niepowtarzalnymi cechami. Dlatego właśnie, każda historia pomocy jest zupełnie inna – projektowana pod osobę.  To co jest stałe to wiedza z zakresu psychoterapii psychodynamicznej i wcześniejsze doświadczenia.

W praktyce oznacza to, że dwie osoby, które przeżyły podobny dramat, mogą wytworzyć zespół zupełnie innych objawów oraz to, że rozwiną one inne sposoby radzenia sobie z tym dramatem. Zatem z uwagi na to, że staram się podążać krok za pacjentem, będą one inaczej leczone. Każda osoba pozornie taką samą historię będzie przeżywać na swój niepowtarzalny sposób.

Myślę, że ważne jest to wiedzieć, na tle tej dyskusji, która ma miejsce w Polsce na temat aborcji, zapłodnienia in vitro, antykoncepcji. Ja nie wiem co jest słuszne. Myślę, że słuszne dla każdego może oznaczać coś innego.

 

self-portrait-532021_1920

Jestem w stanie sobie wyobrazić osobę, dla której usunięcie ciąży, mimo wiedzy, że dziecko może umrzeć zaraz po porodzie byłoby nieuleczalnym dramatem. Taka osoba ma prawo przygotować się do tego trudnego doświadczenia w godnych warunkach i otrzymać wsparcie personelu medycznego.

Jednocześnie jestem w stanie wyobrazić sobie osobę, która nie byłaby w stanie poradzić sobie z takim doświadczeniem utrzymywania ciąży i urodzenia dziecka, które nie jest w stanie żyć i umiera po porodzie. Uważam, że również wybór przerwania takiej ciąży powinien być szanowany i taka kobieta powinna otrzymać wsparcie personelu medycznego i nie być stygmatyzowana.

Nie ma słusznych rozwiązań. Każda z powyższych sytuacji jest dramatem. Mam poczucie, że w przestrzeni publicznej w Polsce nie ma próby zrozumienia tych kobiet  jest oskarżanie, traktowanie ich jak przestępców.

Kobiety obrzucane są obelgami, słowo gwałt brzmi w niektórych ustach jak pustosłowie. Mężczyźni, a nawet duchowni wyjaśniają w jaki sposób czuje się kobieta zgwałcona. Przecież to jest absurd! Nikt tego nie wie. To są przeżycia tej konkretnej kobiety. Tylko ona może opowiedzieć swoją historię. Reszta powinna zamilknąć.

Mam nadzieję, że te osoby, których ten temat dotyczy – ofiary gwałtu, ciężarne kobiety noszące w łonie nieuleczalnie chore dziecko, pary starające się zajść w ciąże dzięki in vitro mają przy sobie przytomne osoby, które pomagają im podejmować własne decyzje bez tego szumu, który buduje dodatkowe poczucie winy i stygmatyzuje.

Spróbujcie Państwo najpierw postarać się zrozumieć, jeśli kogoś zrozumiesz, nie ocenisz tak łatwo…

Dwujęzyczność – nic za darmo

Rodzice wychowujący swoje potomstwo poza granicami ojczyzny, stoją przed nie lada wyzwaniem. Piszę ten tekst, żeby zwrócić Państwa uwagę na trud, którego podejmują się tacy rodzice.

Stojąc z boku można by uznać, że jest to świetna prosta sprawa – dziecko dostaje dwa języki obce w prezencie, tak po prostu. Bo mieszka za granicą.

kids-250844

Dopóki nie przeprowadziłam kilkudziesięciu rozmów z rodzicami, wychowującymi swoje dzieci za granicą, też tak myślałam.

Ale jak zwykle, w życiu nic nie przychodzi za darmo – na wszystko trzeba zapracować i tak jest też w tym przypadku.

Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że rodzice, którym zależy na przekazaniu swojego ojczystego języka, muszą być bardzo mocno zmotywowani do pracy nad pełną dwujęzycznością swoich dzieci (co oznacza, że oba języki wykształcą się na takim samym poziomie w mowie i piśmie).

W parach polskojęzycznych jest łatwiej, ponieważ w domu mówi się naturalnie po polsku. Jednak z biegiem czasu, gdy dziecko podejmuje się nauki szkolnej w obcym języku, posiada grono znajomych obcojęzycznych, język otoczenia również jest językiem „obcym”, może się stać tak, że dziecko będzie czuło się swobodniej w języku otoczenia.

W rodzinach polskojęzycznych, rodzice pracują nad rozwojem słownictwa, poprawnością mowy, szacunkiem do polskiej kultury i języka. W Monachium działa wiele grup polskojęzycznych dla dzieci już od 3 miesiąca życia. Działają również dwie Szkoły Przedmiotów Ojczystych, które prowadzą naukę dla dzieci od 3 rok życia do Egzaminu Dojrzałości.

Podczas ostatniego rozdania świadectw w polskiej szkole w Monachium, byłam wzruszona tym, ile pracy wkładają uczniowie i rodzice w to, by zachować język ojczysty w pięknym wydaniu – mimo długoletniego zamieszkania za granicą.

Proszę sobie wyobrazić, że Ci nastolatkowie kończący polskie gimnazjum w Monachium, w ciągu tygodnia uczęszczali do swoich niemieckich szkół, a w soboty do szkoły polskiej i tak przez wiele lat!

children-593313_1920

 

To jest olbrzymi trud! Wysiłek podejmowany przez młodych ludzi i ich rodziców, którzy niejednokrotnie musieli bardzo mocno motywować swoje dzieci i tłumaczyć po co im ten „polski” właściwie jest potrzebny.

Ktoś może powiedzieć: „Ale po co?”; „Nie zależy mi na tym, aby moje dziecko mówiło po polsku, nie zamierzam wracać do kraju…”;   „Polski nie jest przydatny nigdzie poza Polską, niech się angielskiego uczy lepiej…”.

A po to drodzy Państwo, żeby Wasze dziecko bez poczucia winy mogło w przyszłości odpowiedzieć sobie na pytanie kim jest. A nie jest to łatwe zadanie…

W rodzinach dwu lub wielojęzycznych sprawa komplikuje się jeszcze bardziej. Logopedzi zalecają by każde z rodziców mówiło do dziecka we własnym języku i nigdy nie burzyło tego porządku. Zasada jest prosta. Ale proszę spróbować sobie to wyobrazić. Zwykła sytuacja przy stole – mama zwraca się  po polsku do dziecka, tata po niemiecku – dziecko odpowiada w dwóch językach. Ciekawie? To codzienność wielu rodzin tutaj. Jest prościej jeśli rodzice znają wzajemnie swoje języki. Jeśli nie, wtedy do tej sytuacji, trzeba dodać czas na przetłumaczenie drugiemu rodzicowi, tego co powiedziało dziecko i co on na to….

I proszę Państwa ludzie robią to !!! Ale w jakim właściwie celu?

girl-1312899_1280

Z mojego punktu widzenia jest to niezbędne do rozwoju spójnej tożsamości. Odcinając dzieci od naszego języka ojczystego, odcinamy je od korzeni. Świadomość swoich korzeni, szacunek do pochodzenia, posługiwanie się językiem naszych przodków jest niezbędny do wykształcenia pozytywnego obrazu siebie. Nieznajomość języka swoich rodziców może być trudna ze względów emocjonalnych, wiele osób mimo biegłej znajomości języków obcych zgłasza, że o emocjach, przeżyciach, intymnych sprawach może rozmawiać tylko w języku ojczystym.

Zwracanie się do swojego dziecka w języku ojczystym jest naturalne i na poziomie nieświadomym niesie za sobą przekaz wcześniejszych pokoleń. Proszę pomyśleć o znanych kołysankach, rymowankach, zdrobnieniach, które znają Państwo od dziecka. Gdy śpiewam Polską kołysankę, przypominam sobie siebie, jak byłam małą usypiającą dziewczynką widzącą przez okno księżyc. Śpiewając ją moim dzieciom niewerbalnie przekazuje to wspomnienie.

Znani mi dorośli, których rodzice z różnych przyczyn nie zadbali o rozwój języka polskiego, postrzegają nieznajomość języka polskiego jako bolesny brak. Nie mają możliwości swobodnie poruszać się we własnym kraju (!), mają ograniczone kontakty z krewnymi, nie mogą korzystać z fachowej literatury, śledzić internetowych trendów w dwóch krajach – są ubożsi. Ci zdeterminowani podejmują naukę jako dorośli (współczuję, ze względu na  7 przypadków). Ale podejmują te próby – by pełniej określić siebie, by nie czuć się odciętym od ważnej części siebie.

Podaruj dziecku swój język ojczysty!

Warto!

rodzina to punkt odniesienia

balloon-1373161

Zastanów się jakie zasady panują w Twojej rodzinie? Kto je wyznacza? Czy zasady powstają naturalnie i wynikają z Waszego stylu życia? A może zasady są ustalane i obowiązują w formie regulaminu? Czy zasady są elastyczne i zmieniają się wraz z rozwojem waszej rodziny? A może raz ustalone zasady są nienegocjowalne?

O czym się rozmawia w Twojej rodzinie?  Może są sprawy, o których się nie rozmawia?  Kto sprawuje władzę?  Czy istnieją rodzinne sekrety i tajemnice? Jaka jest wizja świata zewnętrznego? O co się kłócicie? A może w Waszej rodzinie nie ma miejsca na kłótnie?

Czy w Twojej rodzinie istnieje silne przymierze pomiędzy partnerami? Czy istnieje wyraźna granica pomiędzy dziećmi a rodzicami? Czy też odwrotnie? Nie do końca wiadomo , kto jest kim w tej rodzinie? Na przykład ojciec omawia sprawy finansowe z córką, zamiast z żoną.

Każda rodzina jest inna. Naprawdę. Każda rodzina ma własną niepowtarzalną atmosferę. Jako terapeutka siadając w gabinecie z rodziną zgłaszającą się na konsultacje, odbieram właśnie ten specyficzny klimat, który niesie ze sobą każda rodzina. Tę atmosferę budują wszyscy członkowie rodziny i na nich wszystkich tak samo ona wpływa. Jednak czy jest to taki klimat, który pozwala każdej osobie rozwijać skrzydła? Czy też  taki, który skrzydła podcina?

love-castle-1451086

Moim zadaniem jest poznać, zrozumieć i opisać sposób funkcjonowania danej rodziny na który składa się historia związku, historie wniesione z rodzin pochodzenia, wartości i przekonania, style wychowawcze, sposób komunikacji, sposoby radzenia sobie z trudnościami. Bardzo istotne jest to, w jaki sposób ja jako terapeutka czuję się przebywając z rodziną na konsultacji. Może być to wskazówką do tego, w jaki sposób czują się ze sobą członkowie rodziny. Wszystko to jest pomocne w tym by wraz z rodziną znaleźć taką drogę , która pozwoli jej samodzielnie uporać się z trudnościami i dążyć do harmonii.

Mam poczucie, że współcześnie młode rodziny odrzucają dorobek wcześniejszych pokoleń, związany z rozumieniem własnej roli w rodzinie, sposobu funkcjonowania rodziny, stylów wychowawczych. Mam poczucie, że pokolenie obecnych 30 latków, świadomie  odrzuca wiedzę na temat rodziny pochodzącą z przekazu z ust do ust czyli z babki na matkę i córkę. Młodzi ludzie szukają własnej drogi. Oczywiście są aspekty przekazywane nieświadomie, intuicyjnie. Ale to inny szeroki temat, którego nie chcę tu podejmować.

Z całym szacunkiem do współczesnej wiedzy i nauki, obserwuję, że ten trend powoduje, że świeżo upieczeni rodzice czują się często zagubieni i przerażeni w tym natłoku wiedzy. Wiedzę na temat pielęgnacji i wychowania zdobywają poza swoimi rodzinami, traktując dorobek poprzednich pokoleń jako niedopasowany do współczesnych czasów. Mam na myśli osoby, które wspominają swoich rodziców jako wystarczająco troskliwych i zaangażowanych w relacje z nimi. Osoby pochodzące z rodzin zaniedbujących ich potrzeby, to znów osobny temat.

family-1449144

Myślę jednak, że mimo, że czasy się zmieniają warto również czerpać wiedzę od naszych starszych autorytetów z którymi jesteśmy w serdecznej relacji. Pewne rzeczy są niezmienne. Niezależne od poziomu wiedzy, wieku, uposażenia. Zdrowa rodzina w moim mniemaniu to taka, do której wracasz z chęcią po najtrudniejszym dniu. Której członkowie rodziny kochają się i lubią.

Kiedy przebywam z taką rodziną, wiem, że ona poradzi sobie z każdym kłopotem. Mało tego, wiem, że jeśli znajdzie drogę i rozwiąże aktualne problemy, to stanie się po tym jeszcze silniejsza.

 

” Czas obecny i czas przeszły,
Oba są obecne w czasie przyszłym,
A czas przyszły zawiera się w przeszłym.”

T. S. Eliot

© 2017 Dziarsko w chmury

Theme by Anders NorenUp ↑