Tag: lęk

Będę mieć rodzeństwo

kids-250844

 

Co to znaczy, że mama jest w ciąży? Co to znaczy, że będę siostrą? Czego potrzebuje dzidziuś? To trudne pytania. Jestem dziewczynką i spróbuję to wyjaśnić. U mnie to było tak…

Cała historia z dzidziusiem  zaczęła się od tego , że mama przestała mnie nosić na rękach i  podrzucać. Wymuszałam, robiłam smutne miny, prosiłam mamę o malusieńką karuzelę, kręciołka  i nic. Mama tłumaczyła mi , że nie może mnie  podnosić ponieważ ma dzidziusia w brzuchu.

Dzidziuś w brzuchu? To znaczy , że mama go połknęła? Chciałam powiedzieć mamie , że dzidziusie nie są do jedzenia , ale przestraszyłam się , że może są i mama mnie też zje..Może to nie są żarty. Jak mama mnie  gilgocze zawsze mówi , że mnie zje….

Postanowiłam zapytać taty , o co chodzi z dzidziusiem. On nie ma żadnego dzidziusia w brzuchu i zachowuje się normalnie.Tata wytłumaczył mi ,że mama nie zjada dzieci tylko jest w ciąży. W ciąży?

Dzieje się to tak , że mama i tata kochają się. Każde z nich ma specjalne komórki , które muszą się ze sobą połączyć jak puzzle. Takie połączone komórki nazywają się zarodkiem. Zarodek rośnie , rośnie i powstaje dzidziuś. Brzuszek mamy rośnie długo i jest bardzo duży. Później dzidziuś rodzi się.  Mama  musi wtedy  iść do szpitala. Po kilku dniach dzidziuś wraz z mamą wracają do domu. Dzidziś mieszka już zawsze z nami i jest członkiem rodziny.

Mama w ciąży wyglądała tak , jakby arbuza połknęła. Czasami wkładałam  pod moją bluzkę maskotkę i naśladowałam mamę mówiąc : „ach,  jak kopie…”. Mama, patrzyła  wtedy na mnie i kiwała głową. Nie wiem czy to było dla niej śmieszne.

Tata i mama oglądali ze mną  zdjęcia z czasu jak ja mieszkałam w brzuchu. Moim zdaniem, wcale mnie nie było widać. Były czarne , troche białe.. Mama pokazywała mi , że takie białe na zdjęciu to był mój nos, oko, brzuszek. Dużo ładniejsze były  zdjęcia z okresu jak  byłam małym dzidziusiem. Leżałam na przewijaku, mama mnie karmiła piersią i cały czas nosiła na rękach,  miałam też czerwony smoczek z myszką, który zasłaniał całą moją buzię.

Cieszę się , że będę siostrą. Kiedy rodzice powiedzieli mi, że będę mieć brata byłam smutna. Wolałabym siostrę, ale nie da się już zamienić. Chociaż tyle, że bracia mają dużo aut. Można od nich je  pożyczać i wozić w nich swoje figurki  zwierząt z ZOO. Ja też się potrafię dzielić z Braciszkiem moimi zabawkami. Kiedy Brat mieszkał w brzuchu wyprałam  z mamą swoje stare maskotki i pozytywki.  Mama niepotrzebnie  schowała je do pudełka. Bo ja sobie je pożyczałam.  Po prostu bawiłam się nimi.  Braciszek się zgodził. Tata się śmiał, że do narodzin  Braciszka , każda  zabawka przejdzie przez moje ręce.

Z resztą sam tata ostrzegał mnie , że takie małe dzidziusie nie potrafią się bawić, więc po co mu zabawki?

No właśnie, a jeśli chodzi o zainteresowania takich dzidziusiów to wygląda to nieciekawie.

Takie małe dzidziusie , nie potrafią chodzić, siedzieć, mówić, jedzą cały czas to samo –  mleko. Na początku trzeba się nimi cały czas opiekować. Dzidziusie płaczą , śpią lub jedzą. Dziwne są. I to nie tylko w dzień , ale też w nocy. Trzeba im zmieniać pieluszki, ubierać w ubranka, chodzić na spacery.

Gdy dzidziuś się urodził , na początku bardzo się cieszyłam.  Chciałam go karmić, przewijać bawić się z nim. Później już było coraz gorzej . On tylko spał i płakał. Nie był zbyt ciekawy. Wszystkie ciocie i Wujkowie zamiast się ze mną bawić, zajmowali się dzidziusiem. Byłam zła i smutna. Dzidziuś wcale nie jest taki fajny.

Zaczęło mi się wydawać , że  lepiej było jak z nami nie mieszkał. Mama i tata mieli dużo czasu na zabawę ze mną. On nic nie umie robić.

Rodzice  wytłumaczyli mi , że to normalne , że się złoszcze na braciszka. To dobrze , bo bałam się , że muszę go tylko lubić.  Jak tu lubić , wtedy kiedy On wrzeszczy , a na dodatek mama jest ciągle nim zajęta. Nie ma tyle czasu dla mnie.

Muszę to zapamiętać , mogę Braciszka kochać i złościć się na niego. Mogę być zła na niego  i zazdrosna. W końcu to nie jest takie proste. Byłam tu pierwsza i miałam mamę i tatę dla siebie. Muszę się przyzwyczaić. Nie mogę się doczekać jak Braciszek będzie taki duży jak ja i będzie coś w końcu umiał. Nauczę go wszystkiego.

dla I.

Lęk w jesieni życia

Gerontolodzy wymianiają siedem typowych dla wieku starczego zaburzeń wywołanych lękiem:  lęk przed popadnięciem w obłęd, lęk przed życiem, lęk o egzystencję, lęk przed bezradnością, lęk przed chorobą, lęk przed niekontrolowanymi zmianami, lęk przed zadaniami związanymi z rozwojem.

Powszechnym lękiem jest ten dotyczący utraty kontroli nad swoim ogranizmem i zdaniem się na pomoc innych.

Szczególnie osoby samotne odczuwają boleśnie fakt , że nie mają obok siębie nikogo bliskiego na kogo pomoc mogliby liczyć. Boją się , że nie poradzą sobie w samodzielnym życiu. Marzą o tym by do końca życia móc zatrzymać sprawność na poziomie wystarczajacym na zrobienie podstawowych porządków w mieszkaniu, zakupów i utrzymania higieny. Samotne osoby mogą na starość bać się , że nikt nie zauważy ich śmierci i mogą odczuwać lęk przed tym , że nikt nie zatroszczy się o ich godziwy pochówek. Boją się jenocześnie  myśleć o domu spokojnej starości,  wyobrażając sobie taki dom jako umieralnie, w której personel będzie czekać na ich śmierć.

Osoby posiadające rodzinę boją się natomiast  utraty kontroli nad swoim organizmem,  ponieważ nie chcą stać się ciężarem dla swoich dzieci. Z  trudem  godzą się z faktem , że już nie potrafią swoich dzieci odciążyć i dalej wspierać.  Nie potrafią przyjąć pomocy od swoich dzieci. Osobom w podeszłym wieku trudno przyjąć fakt , że ten etap wiąże się z rezygnacją i zostawieniem miejsca dla aktywności młodszego pokolenia. Ta niechęć do rezygnacji  może wiązać się  z przekonaniem , że kiedy przestaje się być człowiekiem aktywnym, przestaje się  dawać a potrzebuję się więcej brać od innych  człowiek staje  się niepotrzebny, przeszkadza   i może  zostać porzucony.

Osoby w podeszłym wieku mogą również bać się porzucenia przez swoje dzieci. Nie chcą być ciężarem , a jednocześnie chciałyby mieć przekonanie , że ich dzieci chcą się o nich zatroszczyć w tej ostatniej fazie życia. Niechęć , brak zainteresowania, mały kontakt z dziećmi mogą przeżywać jako świadczący o nie sprawdzeniu się wcześniej w roli rodzica i doświadczać wstydu przed innymi ludźmi  i złości  w stosunku do swoich dzieci.

O lęku – stanowisko Z. Freud oraz refleksje własne

Lęk realny wydaje się być czymś zrozumiałym i adekwatnym jako reakcja na postrzeżenie niebezpieczeństwa zewnętrznego. W jakich okolicznościach dany człowiek będzie odczuwał lęk będzie zależne od stanu wiedzy jednostki i jej poczucia mocy wobec świata zewnętrznego.

Lęk przygotowuje człowieka lub zwierze do niebezpieczeństwa, które objawia się w spotęgowanej czujności zmysłów i napięciu ruchowym. W razie potrzeby lęk przekształca się w akcje obronną. Brak tego przygotowania może być dla człowieka oraz zwierzęcia niebezpieczne w skutkach.

Lęku nie trzeba opisywać – jest to uczucie znane każdemu człowiekowi. Dlaczego jednak niektórzy doświadczają leku tak olbrzymiego , że nie są w stanie go znieść?

Można przypuszczać , że lek jest powtórzeniem doniosłego wydarzeni jakim jest akt narodzin. Podczas narodzin tworzy się owo ugrupowanie odczuć przykrości, dążeń do wyładowania i doznań cielesnych, które stało się wzorem  oddziaływania niebezpieczeństw dla życia i odtąd powtarza się w nas jako stan lęku. Olbrzymie spotęgowane podrażnienia przez przerwę w oddychaniu wewnętrznym jest w tym akcie źródłem odczuwania lęku. Pierwszy stan leku powstał na skutek oddzielenie się z matką.

Osoby cierpiące na nerwice najczęściej doświadczają lęku , który określają jako najstraszliwsze cierpienie i który może doprowadzić ich do przedsięwzięcia najdziwniejszych środków ostrożności.

Lęk nerwicowy – jest lękiem , który jest w stanie zawładnąć każdą treścią wyobrażeniową, która wpływa na zdanie człowieka , jego plany , wybory. Lęk ten nazywamy lękiem oczekiwania. Osoby dręczone przez lęk oczekiwania przewidują zawsze najstraszniejszą z możliwości, piszą czarne scenariusze, interpretują każdy przypadek jako zwiastun nieszczęścia.

Inny rodzaj lęku powoduje powstanie różnorodnych mniej lub bardziej dziwacznych fobii : lęk przed ciemnością, wężami, kotami, pająkami, przestrzenią, przechodzeniem przez mosty, zarazków itp.

Niektóre z wymienionych u prawie wszystkich ludzi wywołują przykre odczucia , jednak przyzwyczailiśmy się do  lekceważenie niebezpieczeństwa i staramy się nie wysuwać go na pierwszy plan np.:

chyba nikt nie chciałby spotkać na swojej drodze jadowitego węża – jednak raczej nie rezygnujemy z wycieczki do kraju,  w którym one żyją z tego powodu , że możemy je tam spotkać. Wiemy , że podczas podróży możemy doznać wypadku , a jednak podróżujemy dalej odsuwając takie myśli od siebie.

W lęku  fonicznym  nie dziwi zatem treść lęku lecz nasilenie i wpływ tego lęku na wybory i plany danego człowieka.

Wygląda na to , że u osoba u której wytworzył się fobiczny lęk potrafiłaby zrezygnować z wycieczki, z podróży itp. Nie potrafiłaby zracjonalizować tego lęku i pokonać go.

W fobiach  wyróżniamy dwie fazy procesu nerwicowego 1. stłumienie 2. przeprowadzenie związania libido w lęk związany z okolicznościami zewnętrznymi.

Analizując fobię posługujemy się symboliką np.: lęk przed kotami.

Zastanawiamy się wspólnie z pacjentem w drodze analizy czego symbolem może być kot np.:  niezależności, złego uroku, bujnego życia seksualnego itp. w zależności od wolnych skojarzeń danego pacjenta możemy postawić hipotezę jakie uczucia zostały stłumione przez pacjenta i przemienione w lęk związany z okolicznościami zewnętrzymi.  W tym przypadku mogło być tak , że pacjent lękał się posądzenie go przez otoczenie o złe prowadzenie się moralne , w związku z czym mimo wysokiego libido zachowywał wstrzemięźliwość seksualną – niezaspokojone libido zostało zastąpione u niego przez  nieracjonalny lęk powiązany z kotami.

Chorzy ulegający czynnościom natrętnym starają się poprzez te czynności pozbyć się lęku. Lęk zostaje tu przykryty poprzez czynność przymusową,  wykonywaną tylko po to by zastąpić lęk. Gdy choremu próbujemy przeszkodzić w wykonywanej czynności np.: myciu rąk wtedy pojawia się  u tych osób olbrzymi lęk powodujący przymus powtarzania tej czynności w celu uzyskania ulgi.

Np.: Pacjent mógł żyć z przeświadczeniem , że dokonał czegoś  grzesznego w swoim życiu za co spotka go zasłużona kara. Mycie rąk jest tu symbolicznym aktem oczyszczenia się. W sytuacji zaprzestania przymusu mycia rąk pacjenta dopada olbrzymi lęk przed karą za grzechy.

Innym rodzajem leku jest histeria lękowa występuje niezależnie od źródła, jest niezrozumiały, napadowy. Czasami taki stan lęku może ulec rozszczepieniu czyli obserwujemy tylko cześć zespołu histerii lękowej np.: bóle głowy, drżenie rąk, brak tchu. Stany te opisujemy jako równoważniki lęku i stawiamy na równi z lękiem.

Np.: Pacjent ma wrażenie , że umrze jego ręce drżą, brakuje mu tchu , odczuwa dolegliwości serca podobne jak przy stanach zawałowych. Uczucie lęku przychodzi nagle i jest wszechogarniające. Okazuje się , że pacjent ten żyje w dystansie do przeżywanych przez siebie trudnych uczuć – tłumi je zamienia w objawy somatyczne.

Chorzy nie potrafią powiedzieć czego się lękają, jeśli poddamy analizie sytuacje z której lęk powstał lub jego objawy możemy z reguły wskazać jaki normalny proces psychiczny nie doszedł do skutku i został zastąpiony przez zjawisko lęku. Osoby taki zamiast doświadczać smutku, agresji, samotności , wrogości czują lęk. Lęk jest monetą obiegową na którą zostają zamienione wszytki uczucia, gdy przynależna im treść wyobrażeniowa uległa stłumieniu.

Rozróżnienie lęku nerwicowego od realnego w przypadku dzieci wydaje się być trudne. Lękliwość u dzieci jest czymś bardzo zwykłym – nie dziwimy się , że dziecko lęka się obcych ludzi , rzeczy których nie zna w związku z niewiedzą na temat świata.

W rzeczy samej dziecko przestrasza się obcej osoby dlatego , że jest nastawione na widok osoby bliskiej. W lęk przeistacza się rozczarowanie dziecka i tęsknota , a więc nie zużytkowane libido, które uchodzi zamienione w lęk.

Pierwszymi dziecięcymi fobiami sytuacyjnymi są obawy przed ciemnością i przed samotnością – czyli w lęk przerodzona jest potrzeba kontaktu z matką tęsknota za kontaktem. „ Ciociu mów do mnie , boję się.  ”Dziecko lękające się ciemności woła ciocie z innego pokoju. „Ale co z tego masz ? Nie widzisz mnie przecież. ”. Na to dziecko „ Kiedy ktoś mówi robi się jaśniej. ”.

Prawdziwego lęku realnego dziecko ma niewiele , przecenia swoje siły ponieważ nie zna niebezpieczeństw – igra z ogniem , biega nad rzeką, bawi się ostrymi przedmiotami. Opiekunowie w procesie wychowania budują u dziecka realny lęk pokazując konsekwencje zachowań , zakazując pewnych zabaw.

Lęk dziecięcy ma mało wspólnego z lękiem realnym, jest natomiast spokrewniony z lękiem nerwicowym ludzi dorosłych. Powstaje on z nie zużytkowanego libido i zastępuje brakujący obiekt miłości przez jakiś zewnętrzny przedmiot lub sytuacje.

Lęk u osób dorosłych oraz dzieci można z powodzeniem leczyć poprzez terapię psychodynamiczną , podczas której  pacjent na drodze analizy, wolnych skojarzeń, przywołania wspomnień oraz doświadczenia z teraźniejszego funkcjonowania może dojść do wypartych lub stłumionych treści zamienionych w lęk. Podczas terapii wspólnie z terapeutą może spróbować zmierzyć się z doświadczanym   lękiem i zrozumieć znaczenie tego lęku w swoim życiu psychicznym. Czasami niezbędna jest również farmakoterapia.

„W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.”

A. Kępiński

© 2017 Dziarsko w chmury

Theme by Anders NorenUp ↑