recenzja książki Iwony Firmanty „Jak upolować miłość” wyd. Zwierciadło

 

 

 

Z okazji zbliżających się ” Walentynek” proponuję Państwu bardzo sympatyczną lekturę napisaną przez moją koleżankę po fachu Iwonę Firmanty” Jak upolować miłość”.

Przyznam, że zestawienie miłości z polowaniem w tytule, zdystansował mnie do treści zawartej w proponowanej książce, ale odważna okładka zaciekawiła. Z takimi ambiwalentnymi uczuciami przystąpiłam do recenzji niniejszej książki.

Treść zaskoczyła mnie na plus na tyle, że po skończeniu lektury zaproponowałam jej zakup otwartej na nową miłość koleżance. Książka jest napisana w sposób przystępny i zabawny. Mimo lekkiej formy  autorka   opiera się na wiedzy z zakresu psychologii, socjologii,  filozofii. Odnalazłam odniesienia do wielu aktualnych teorii naukowych min. analiza transakcyjna Erica Berne’a, etologiczno-ewolucyjna teoria przywiązania Bowlby’ego,  myśli Carla Gustawa Junga, myśli Hipokratesa, Platona i wielu innych. 

Autorka wysuwa hipotezę, że nie jest możliwy szczęśliwy związek z drugim człowiekiem, jeśli nie ma się szczęśliwego związku z samym sobą. Zachęca do przeanalizowania swoich przekonań dotyczących związków, miłości, samego siebie. Książka zachęca do przyjęcia aktywnej postawy wobec wyboru partnera. Autorka uważa, że każdy powinien dokładnie sprecyzować swoje oczekiwania by najmniej pola pozostawić przypadkowi.

Dzięki doświadczeniu trenerskiemu w książce znajduje się miejsce na pracę indywidualną własną. Autorka prowadzi czytelnika przez szereg niezwykle interesujących pytań i ćwiczeń używanych przez coachów i psychologów na treningach. Te narzędzia mogą zainspirować czytelnika, pomóc mu odpowiedzieć sobie na pytania dotyczące wyobrażonego związku.

Autorka zachęca do związku dwóch dojrzałych osób. Takie związki jej zdaniem są oparte na szacunku, miłości, podobnych wartościach, wzbogacają. Autorka dużo miejsca poświęca na temat miłości do samego siebie, uważając, że osoba kochająca siebie wybierze dla siebie dobrego partnera. Osoba czująca się wartościowa,  raczej nie zwiąże się z partnerem  stosującym przemoc czy obojętnym.

Autorka zaznacza, że żeby być w wzbogacającym życie związku trzeba dbać o jego fundamenty. Fundament to jest wszystko to,  co do związku wnoszę. 

Czy warto szukać swojej drugiej połówki jabłka czy uznać fakt, że jest się całością ? 

Przypominacie sobie Państwo „Ucztę” Platona  w części poświęconej miłości (erosowi), Arystofanes opowiada mit o tym, jak przed wiekami
na świecie żyły istoty trzech płci – męskiej, żeńskiej oraz Androgynoni czyli  istoty stanowiące połączenie kobiety i mężczyzny albo ludzi tej samej płci. 
Według mitu Androgynoni przekonani o swojej sile, zaatakowali bogów, chcieli zająć ich miejsce. Za karę Zeus porozcinał ich na pół. Zgodnie z mitem od tamtej pory Androgynoni tęsknią za sobą i szukają się by na nowo się zjednoczyć. 

Chciałabym jeszcze dodać od siebie, że ten mit funkcjonuje nadal.  Wielu ludzi szuka swojej drugiej połówki, czując się bez niej niepełnym. To niebezpieczne. Trudno w takiej sytuacji budować relacje : dorosły z dorosłym czyli dojrzałe. Jeśli szukamy w partnerze opiekuna, sponsora, terapeuty, kogoś na kim możemy wyładować złość, kogoś z kim rywalizujemy to się nie może udać. 

Autorka kieruje swoją książkę do kobiet poszukujących związku heteroseksualnego, całkowicie pomijając  kobiety homoseksualne, szkoda!

W imieniu własnym oraz wydawnictwa Zwierciadło serdecznie polecam.