Page 2 of 5

Warsztaty rozwoju osobistego dla kobiet w Monachium

_DSC0391
Monachijski Ośrodek „Donna Mobile”zaprosił mnie do przeprowadzenia warsztatów rozwojowych dla polskich kobiet na emigracji.

W związku z tym, pragnę zaprosić Polki w każdym wieku.

Myślę, że każda Pani znajdzie na warsztatach coś dla siebie. Mam nadzieję, że dzięki czynnemu uczestnictwu w zajęciach wzbogacą się Panie, nabiorą pewności siebie, zdobędą wiedzę z zakresu nauk socjologiczno – pedagogicznych oraz nawiążą nowe fascynujące znajomości z innymi kobietami. Warsztaty odbywać się będą wyłącznie w języku polskim!!!

Poniżej przedstawiam tematykę oraz harmonogram zajęć:

27.02.2016r. Selbsfursorge – Mądra troska o siebie.
09.04.2016r. Motivation – Jak się skutecznie motywować.
07.05.2016r. Kommunikation – Sztuka komunikacji.
18.06.2016r. Stress – W jaki sposób radzić sobie ze stresem.
16.07.2016r. Harmonie in der Familie – Harmonia w relacjach rodzinnych.
24.09.2016r. Lebensabschnitte – Fazy rozwoju człowieka.
22.10.2016r. Positives Denken – Pozytywne myślenie.
19.11.2016r. Entspannung – Techniki relaksacyjne
10.12.2016r. Jahresansklang – Podsumowanie Roku

Mam nadzieję , że się zobaczymy :))
Monachium , Holzapfelstr. 3
Warsztaty odbywać się będą w soboty w godzinach 11 – 14 .
Rejestracja jest możliwa drogą mailową lub telefoniczną ( w zakładce “o mnie”)

mgr Agnieszka Pacyga – Łebek
psychoterapeuta, pedagog społeczny, pracownik socjalny.

„Dziecko opuszczone, budząc się nagie

Wzrokiem złaknionym wokół błądzi

I widzi tylko, że nie widać wcale

Biegnących ku niemu kochających oczu.”

George Eliot

Dziecko

wychowanie

„Gdybym mogła od nowa wychowywać dziecko,
Częściej używałabym palca do malowania, a rzadziej do wytykania.
Mniej bym upominała, a bardziej dbała o bliski kontakt.
Zamiast patrzeć stale na zegarek, patrzyłabym na to, co robi.
Wiedziałabym mniej, lecz za to umiałabym okazać troskę.
Robilibyśmy więcej wycieczek i puszczali więcej latawców.
Przestałabym odgrywać poważną, a zaczęła poważnie się bawić.
Przebiegałabym więcej pól i obejrzała więcej gwiazd.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Budowałabym najpierw poczucie własnej wartości, a dopiero potem dom.
Nie uczyłabym zamiłowania do władzy, lecz potęgi miłości.”

– Diane Loomans, „Full Esteem Ahead”

Będę mieć rodzeństwo

kids-250844

 

Co to znaczy, że mama jest w ciąży? Co to znaczy, że będę siostrą? Czego potrzebuje dzidziuś? To trudne pytania. Jestem dziewczynką i spróbuję to wyjaśnić. U mnie to było tak…

Cała historia z dzidziusiem  zaczęła się od tego , że mama przestała mnie nosić na rękach i  podrzucać. Wymuszałam, robiłam smutne miny, prosiłam mamę o malusieńką karuzelę, kręciołka  i nic. Mama tłumaczyła mi , że nie może mnie  podnosić ponieważ ma dzidziusia w brzuchu.

Dzidziuś w brzuchu? To znaczy , że mama go połknęła? Chciałam powiedzieć mamie , że dzidziusie nie są do jedzenia , ale przestraszyłam się , że może są i mama mnie też zje..Może to nie są żarty. Jak mama mnie  gilgocze zawsze mówi , że mnie zje….

Postanowiłam zapytać taty , o co chodzi z dzidziusiem. On nie ma żadnego dzidziusia w brzuchu i zachowuje się normalnie.Tata wytłumaczył mi ,że mama nie zjada dzieci tylko jest w ciąży. W ciąży?

Dzieje się to tak , że mama i tata kochają się. Każde z nich ma specjalne komórki , które muszą się ze sobą połączyć jak puzzle. Takie połączone komórki nazywają się zarodkiem. Zarodek rośnie , rośnie i powstaje dzidziuś. Brzuszek mamy rośnie długo i jest bardzo duży. Później dzidziuś rodzi się.  Mama  musi wtedy  iść do szpitala. Po kilku dniach dzidziuś wraz z mamą wracają do domu. Dzidziś mieszka już zawsze z nami i jest członkiem rodziny.

Mama w ciąży wyglądała tak , jakby arbuza połknęła. Czasami wkładałam  pod moją bluzkę maskotkę i naśladowałam mamę mówiąc : „ach,  jak kopie…”. Mama, patrzyła  wtedy na mnie i kiwała głową. Nie wiem czy to było dla niej śmieszne.

Tata i mama oglądali ze mną  zdjęcia z czasu jak ja mieszkałam w brzuchu. Moim zdaniem, wcale mnie nie było widać. Były czarne , troche białe.. Mama pokazywała mi , że takie białe na zdjęciu to był mój nos, oko, brzuszek. Dużo ładniejsze były  zdjęcia z okresu jak  byłam małym dzidziusiem. Leżałam na przewijaku, mama mnie karmiła piersią i cały czas nosiła na rękach,  miałam też czerwony smoczek z myszką, który zasłaniał całą moją buzię.

Cieszę się , że będę siostrą. Kiedy rodzice powiedzieli mi, że będę mieć brata byłam smutna. Wolałabym siostrę, ale nie da się już zamienić. Chociaż tyle, że bracia mają dużo aut. Można od nich je  pożyczać i wozić w nich swoje figurki  zwierząt z ZOO. Ja też się potrafię dzielić z Braciszkiem moimi zabawkami. Kiedy Brat mieszkał w brzuchu wyprałam  z mamą swoje stare maskotki i pozytywki.  Mama niepotrzebnie  schowała je do pudełka. Bo ja sobie je pożyczałam.  Po prostu bawiłam się nimi.  Braciszek się zgodził. Tata się śmiał, że do narodzin  Braciszka , każda  zabawka przejdzie przez moje ręce.

Z resztą sam tata ostrzegał mnie , że takie małe dzidziusie nie potrafią się bawić, więc po co mu zabawki?

No właśnie, a jeśli chodzi o zainteresowania takich dzidziusiów to wygląda to nieciekawie.

Takie małe dzidziusie , nie potrafią chodzić, siedzieć, mówić, jedzą cały czas to samo –  mleko. Na początku trzeba się nimi cały czas opiekować. Dzidziusie płaczą , śpią lub jedzą. Dziwne są. I to nie tylko w dzień , ale też w nocy. Trzeba im zmieniać pieluszki, ubierać w ubranka, chodzić na spacery.

Gdy dzidziuś się urodził , na początku bardzo się cieszyłam.  Chciałam go karmić, przewijać bawić się z nim. Później już było coraz gorzej . On tylko spał i płakał. Nie był zbyt ciekawy. Wszystkie ciocie i Wujkowie zamiast się ze mną bawić, zajmowali się dzidziusiem. Byłam zła i smutna. Dzidziuś wcale nie jest taki fajny.

Zaczęło mi się wydawać , że  lepiej było jak z nami nie mieszkał. Mama i tata mieli dużo czasu na zabawę ze mną. On nic nie umie robić.

Rodzice  wytłumaczyli mi , że to normalne , że się złoszcze na braciszka. To dobrze , bo bałam się , że muszę go tylko lubić.  Jak tu lubić , wtedy kiedy On wrzeszczy , a na dodatek mama jest ciągle nim zajęta. Nie ma tyle czasu dla mnie.

Muszę to zapamiętać , mogę Braciszka kochać i złościć się na niego. Mogę być zła na niego  i zazdrosna. W końcu to nie jest takie proste. Byłam tu pierwsza i miałam mamę i tatę dla siebie. Muszę się przyzwyczaić. Nie mogę się doczekać jak Braciszek będzie taki duży jak ja i będzie coś w końcu umiał. Nauczę go wszystkiego.

dla I.

„Im bardziej będzie się zmieniać nasze życie, tym bardziej będziemy tęsknić – za tymi wszystkim domami, które pozostały gdzieś w przeszłości, w określonym czasie i miejscu.”

Bo Ja tak chcę!!

 

 

 

little-girl-1308230

Poznajcie Michasie. Miśka mieszka wraz ze swoimi rodzicami w mieście  „ Pod wesołym tygrysem”. Miśka ma 3 lata  i chce  zostać jak dorośnie opiekunem w zoo.

lubi udawać , że pracuje  w ZOO. Opiekuje się wtedy  swoimi figurkami zwierząt dużymi i małymi. Daje im jeść, pić, kładzie je spać. Gdy jest zmęczona zabawą zajmuje  się innymi poważnymi sprawami jak skakaniem  do góry i na boki, machaniem gołymi nogami i oglądaniem  palców u stóp.

Pewnej wiosny  na Miśkowy ogródek wprowadziła się rodzina mrówek ; takich czarnych. Misia nie bała się ich, wiedziała od mamy, że mali sąsiadzi nie gryzą . Chciała  się z mrówkami zaprzyjaźnić. Dziewczynka lubiła obserwować życie małych sąsiadów. Zauważyła , że mrówki  wcale się nie bawią, tylko cały dzień  pracują, pracują i pracują…

W związku z tym postanowiła zbudować  plac zabaw dla mrówek. Wymyśliła sobie , że będzie kolorowy, zbudowany z klocków i bardzo duży.

Misia długo nad nim pracowała –  układała , przekładała, burzyła, aż w końcu powstał – prawdziwy plac zabaw dla mrówek, w którym mieściły się tunele,zjeżdżalnie, huśtawki i karuzela…

Ale co to…? Mrówki omijają plac zabaw i pracują zamiast się bawić.

– Mamo , zbudowałam piękny plac zabaw dla mrówek , ale one nie chcą tam iść…- stwierdziła rozczarowana dziewczynka.

–  Buuuu….. dlaczego one tam nie chcą iść….. – pytała.

– Mamoooo!!! Powiedz mrówkom , żeby tam poszły!!- krzyczała Misia  tonem rozkazującym.

– Misiu widzę , że bardzo się postarałaś, myśle, że to ciekawy pomysł z tym placem zabaw dla mrówek, nigdy takiego nie widziałam….nawet w bajkach… – odpowiedziała mama .

– Mrówki,  bawcie się,  to jest fajny plac zabaw…zrobiłam specjalnie dla Was-  Misia zachęcała mrówki  schylając się do nich  tak nisko, że brodą dotykała ziemi…

– Mam propozycje – powiedziała z troską mama –  zjemy teraz coś pysznego i poczekamy cierpliwie , aż mrówki same zdecydują , czy chcą czy nie chcą,  bawić się na swoim  placu zabaw.

– Ale ja chce….- marudziła Misia i próbowała wymusić na mrówkach zabawę.

– Misiu jeśli  zrobiłaś plac zabaw dla mrówek,  pozwól im z niego korzystać , tak jak one chcą i wtedy,  kiedy będą chciały – powiedziała stanowczo mama.

– Ani mrówki , ani dorośli, ani dzieci NIKT ,  nie lubi być zmuszanym do czegoś  – dodała po chwili.

– Chyba nie rozumiem mamo….- odpowiedziała zamyślona Misia.

– Dlaczego one nie chcą, przecież ja je ładnie proszę –   Misia nadal  nie rozumiała.

– To bardzo miłe , że pomyślałaś o mrówkach i zbudowałaś im plac zabaw, ale pamiętaj , że czasami nie wszystko jest tak jak Ty sobie zaplanujesz- powiedziała mama z bardzo poważną miną.

– Nie chcą się bawić? – znów spytała Misia.

– Posłuchaj córeczko, a jak ja bym ci  powiedziała , że masz ubrać żółtą bluzkę ?

– Ubiorę czerwoną!- natychmiast odpowiedziała Misia.

– A jak jesz śniadanie to  lubisz sobie sama wybrać  ze stołu coś do zjedzenia czy lubisz dostać jedną kanapkę wybraną przez mamę?

– Lubię  sama…

– Mrówki mają tak samo….  i każdy człowiek….. i zwierzątko – cierpliwie tłumaczyła mama.

Misia schyliła się do ziemi i powiedziała szeptem:

– Mrówki wcale nie musicie się bawić , ale fajny jest plac zabaw i  pa!

Uspokojona dziewczynka leniwie przeżuwała  pomidora zasłaniając oczy dłońmi.

– Mamo , ale powiedz słońcu żeby nie świeciło…- Misia znów zaczęła rozkazywać.

– Misiu ..słońce nikogo się nie słucha…tak samo jak wiatr, deszcz, śnieg..- odpowiedziała cierpliwie mama.

– Nawet mamy? – zapytała Misia

– Nie , słońce nie słucha się nawet mamy świeci,  kiedy chce i jak mocno chce– odparła mama – nie mamy wpływu na wszystko.

– Mamo , mrówki dalej się nie bawią – przypomniała sobie Misia.

– Żeby pobawić się razem , trzeba troche czasu. Teraz baw się  po swojemu.  Mrówki po jakimś czasie same zobaczą , że jesteś miłą dziewczynką i przyjdą się z Tobą bawić. Jak będziesz im rozkazywać , podbiegać do nich co chwilę , to mogą się przestraszyć i pochować we własnych domkach. Na wszystko trzeba czasu.. pobaw się tu obok. Mrówki zobaczą kim jesteś i co robisz,  przestaną się bać…- mama tłumaczyła i tłumaczyła.

– Mamooo no chodź i zobacz i zgaś słońce,  bo mróówwwki przyszły na plac zabaw!!!!

„Pełny człowiek to ta­ki, który zarówno przechadza się z Bo­giem, jak i zma­ga z diabłem.”

Carl Gustav Jung

„Sądzę, że dobrymi terapeutami mogą być ludzie o bardzo różnych osobowościach.(…).
Poza tym, po pierwsze terapeuta powinien być inteligentny – to bywa bardzopomocne.
Po drugie powinien mieć rodzaj emocjonalnej otwartości. Z jednej strony powinien być osobowościowo wystarczająco dojrzały, równocześnie pozostając otwartym na prymitywne doświadczenia – w przeciwieństwie do osoby bardzo sztywnej.
Dobrze, jeśli nie jest nadmiernie paranoidalny, infantylny lub obsesyjno – kompulsywny.
Podkreślam, że nie mam na myśli aby zupełnie tych cech nie miał, jednak nie w nadmiarze (…).
I w końcu dobrze, aby nie miał w sobie zbyt wiele patologicznego narcyzmu. Jeśli jesteś zbyt narcystyczny, to nie masz cierpliwości aby pracować z bardzo zaburzonymi pacjentami, również twoja zdolność do empatii jest bardzo ograniczona”.

Otto Kernberg

Szkoła rodzenia – Bliżej Dziecka – Bliżej siebie

Ośrodek Terapii Rodzin i Par w Gliwicach zaprasza pary oczekujące narodzin dziecka na zajęcia szkoły rodzenia.

– Kładziemy nacisk na psychiczne przygotowanie rodziców do doświadczania ciąży, porodu oraz rodzicielstwa świadomie i w zgodzie z naturą.

– Chcemy by wasza więź z dzieckiem pogłębiła się a związek w którym jesteście ewoluował do nowych zadań.

– Wierzymy , że przygotowani przez nas będziecie gotowi stawić czoła doświadczeniom , które pozostaną Wam w pamięci do końca  życia.

Proponujemy:

– psychologiczne przygotowanie do porodu, niwelowanie lęku – wzmacnianie mobilizacji organizmu,

– praktyczne ćwiczenia dotyczące pielęgnacji noworodka ( kosmetyki, podstawowe zasady oraz naukę kąpania noworodka),

– pokazy chustonoszenia,

– dyskusje : karmienie piersią, style opieki, zmiana sytuacji w rodzinie po narodzinach dziecka, baby blues i wiele innych,

– warsztaty  pogłębiające bliskość i zrozumienie partnerów w sytuacji oczekiwania i narodzin dziecka.

Zajęcia odbywają się w kameralnych grupach – maksymalnie 4 pary, zależy nam na  zaspokojeniu  Państwa indywidualnych  oczekiwań wobec Szkoły. Zajęcia odbywają się w weekendy , całość kursu odbywa się w dwa dniu.

Planowane zajęcia w 2013r.

7- 8 września 2013r.

21 – 22 września 2013r.

5- 6 października 2013r.

9- 10 listopada 2013r.

30 listopada – 1 grudnia 2013r.

w Ośrodku Terapii Rodzin i Par przy ul. Jasińskiego 9/ 9 w Gliwicach.

Zgłoszenia przyjmowane są pod numerem telefonu: 505789103

Zajęcia prowadzi :

mgr Marta Nowak – Kulpa – psycholog i psychoterapeuta

mgr Agnieszka Pacyga – Łebek – pedagog i psychoterapeuta

« Older posts Newer posts »

© 2017 Dziarsko w chmury

Theme by Anders NorenUp ↑