Nie(terapeutyczne) rozważania na temat wychowania

child-1051288

Ostatnimi czasy , często zastanawiam się nad tym co takiego się dzieje, że do gabinetu psychoterapeuty trafiają rodzice , którzy są bardziej niż przeciętni zaangażowani w proces wychowania swojego potomstwa. Najczęściej są to rodzice , którzy przeczytali szereg podręczników na temat wychowania, mają szeroką wiedzę z zakresu psychologii rozwojowej oraz pedagogiki. Są to rodzice , którzy potrafią bawić się z dziećmi jakby sami nimi byli, nie doświadczają nudy podczas tych zabaw, przedkładają potrzeby dzieci ponad potrzeby pary rodzicielskiej. Są to również te domy w których trudno odróżnić , który pokój jest pokojem dziecięcym , a które pomieszczenie było kiedyś sypialnią rodziców.

Mam na myśli kilka,  a może nawet kilkanaście  rodzin z mojej praktyki terapeutycznej. Co takiego się działo , że dzieci w tych rodzinach , które miały stworzone  doskonałe warunki do wszechstronnego rozwoju zaczęły mieć objawy. Objawy to znaczy : napady histerii, nieopanowana złość skierowana w stosunku do rodziców, złość skierowana w stosunku do siebie np. uderzenie samego siebie, moczenie się nocne itp.

Jak to jest możliwe , że dzieci których prawie każda potrzeba jest spełniana , każdy grymas twarzy analizowany , każde słowo wyważone przez uważnych rodziców może mieć objawy?

Spotkałam w swoim gabinecie fantastycznych,  kreatywnych rodziców  , którzy wewnętrznie nie wierzyli w to , że są w stanie być po prostu wystarczająco dobrymi rodzicami.

Ci rodzice często w związku z osobistymi doświadczeniami doznanej krzywdy ze strony bliskich lub braku takich wzorców  tworzą własne bardzo wysokie standardy bycia ” dobrym rodzicem” każdy grymas niezadowolenia, złość dziecka interpretują jako właśną niekompetencje wychowawczą i podnoszą poprzeczkę sobie  jeszcze wyżej w celu zrekompensowania dziecku tzw. krzywdy. Nie pozwalają sobie na uczucia złości wobec dziecka – w ich przeżyciu jest to porzucenie , przemoc wobec dziecka.

W pewnym momencie poprzeczka jest tak wysoko , że normalny wystarczająco dobry rodzic nie jest w stanie jej  dosięgnąć. Rodzic trafiający do gabinetu czuje się wtedy , że zawiódł , że zaniedbuje  ma poczucie winy wobec dziecka , które stara się rekompensować podejmowaniem kolejnych wysiłków wobec dziecka.

Zwykle jest to moment , kiedy rodzina trafia do terapeuty. Okazuje się , że rodzice nie mają żadnego czasu dla siebie jako para rodzicielska, ba nie posiadają już nawet własnej sypialni w której mogliby się cieszyć intymnością, pojawiają się kłopoty w sferze intymnej, poczucie nieatrakcyjności, podświadoma złość na dzieci – niewyrażona często wyraża się w postaci lęków o zdrowie i życie dzieci. Rodzice skarżą się  na to , że zabawa z dziećmi pochłania ich czas do tego stopnia , że nie ma czasu na domowe obowiązki jak sprzątanie , gotowanie.

Znów pytam skoro wszystko jest poświęcone dziecku dlaczego ono ma objawy?

Myślę , że dzieci nie chcą mieć heroicznych rodziców, nie chcą mieć w przyszłości długu do spłacenia. ” Ja ci wszystko poświęciłam , karierę , zdrowie, a Ty wyjeżdżasz teraz na drugi koniec świata?”. Myślę też , że dziecko w rodzinie nie powinno być na pierwszym miejscu – jest to obciążające dla niego. Dziecko nie chce decydować – to je stresuje. Nie chce mieć poczucia , że rządzi w domu – taka perspektywa  musi być przerażająca dla niego – wyobraźmy sobie co może myśleć dziecko: ” jestem taki mały , a wszyscy się mnie słuchają … a ja tak naprawdę nie wiem co mam robić .. jestem za mały …ale obronię rodziców jeśli sami nie potrafią… w takim razie jak rodzice nie wiedzą to ja decyduje , że…”

Dzieci potrzebują  bezpiecznych ram i stabilnej silnej relacji między rodzicami.

Rodzinę tworzy para rodzicielska i to relacje między rodzicami decydują o tym czy ta rodzina będzie zdrowa czy chora , słaba czy silna. 

Terapia tych rodzin polega na wzmocnieniu ich wiary w to , że potrafią wychowywać , niekoniecznie musi być to zgodne z podręcznikiem. Wzmocnienie intuicyjnych wyborów, wyznaczenie granic między rodzicami i dziećmi, praca nad uwolnieniem złości. Często gratuluję swoim zahamowanym pacjentom wszczęcia zdrowej kłótni:)) to uwalnia złość w rodzinie i zwania dzieci z konieczności jej wyrażania poprzez objawy.

Życzę Państwu,  aby mniej surowo oceniać siebie, wrócić do swojej sypialni i złościć się jak najwięcej z szacunkiem do siebie , swojego partnera i swoich dzieci..